Zaufanie

Zaufanie opiera się na Osobie, nie na okolicznościach

 

Często chcielibyśmy zaufać Bogu pod warunkiem, że wszystko będzie układało się po naszej myśli. Jezus proponuje coś innego: zaufanie nie dlatego, że droga będzie łatwa, ale dlatego, że On będzie obecny na tej drodze.

To ważna różnica. Chrześcijańskie zaufanie nie polega na przekonaniu, że nic złego się nie wydarzy. Polega na wierze, że cokolwiek się wydarzy, Chrystus nie zostawi człowieka samego.

„Przez wszystkie dni”

Jezus nie mówi: „w dobre dni” albo „w święta”. Mówi: „przez wszystkie dni”.

To oznacza:

  • dni radości i sukcesu,
  • dni zwątpienia,
  • dni choroby,
  • dni porażek,
  • dni, kiedy wiara wydaje się silna,
  • i dni, kiedy wydaje się bardzo słaba.

Jego obecność nie zależy od naszego nastroju ani od tego, czy ją odczuwamy.

Zaufanie rodzi się z pamięci o Jego wierności

Człowiek często pyta: „Czy Bóg naprawdę jest ze mną?”. Ewangelia odpowiada nie tyle przez uczucia, ile przez historię Jezusa. Ten, który przeszedł przez odrzucenie, cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie, obiecuje swoją obecność. Jego wiarygodność opiera się na tym, kim jest i czego dokonał.

Dlatego zaufanie nie jest ślepym optymizmem. Jest odpowiedzią na obietnicę Tego, który okazał się wierny.

Co te słowa znaczą dzisiaj?

Kiedy człowiek staje przed trudną decyzją, doświadcza samotności lub nie widzi rozwiązania, te słowa przypominają, że wiara nie polega na samodzielnym dźwiganiu wszystkiego. Można powiedzieć: „Nie wiem, jak to się skończy, ale nie idę przez to sam.”

To właśnie jest sedno zaufania: nie przekonanie, że znam przyszłość, lecz pewność, że Chrystus jest obecny także wtedy, gdy przyszłość pozostaje nieznana.

W tym sensie obietnica „Ja jestem z wami przez wszystkie dni” nawiązuje do jednego z najważniejszych imion Boga w Biblii – „Jestem”. Bóg objawia się jako Ten, który jest przy swoim ludzie. Jezus, składając tę obietnicę, zapewnia uczniów, że Jego obecność nie kończy się wraz z Wniebowstąpieniem, lecz trwa przez całe ich życie i aż „do skończenia świata”. Zaufanie rodzi się więc z przekonania, że Boża obecność jest wierniejsza niż zmienne okoliczności.

Jak zaufać Jezusowi w dzisiejszych czasach

 

Przez większą część historii chrześcijanie żyli w świecie, który nie zawsze sprzyjał wierze. Dziś sytuacja wygląda inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu, ale wyzwanie pozostaje podobne. Współczesna kultura coraz częściej zachęca do życia tak, jakby Boga nie było. Wiara staje się sprawą prywatną, a niekiedy wręcz niewygodną. Coraz więcej osób odchodzi od Kościoła, wartości chrześcijańskie bywają przedstawiane jako przestarzałe, a człowiek wierzący może spotkać się z niezrozumieniem, wyśmianiem czy nawet mobbingiem w miejscu pracy tylko dlatego, że nie ukrywa swojej wiary.

Jednocześnie świat oferuje wiele innych „punktów oparcia”. Rozwój osobisty, kariera zawodowa, doskonalenie kompetencji, zdrowy styl życia, troska o wygląd i kondycję fizyczną – same w sobie są wartościowe. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się jedynym fundamentem życia. Człowiek inwestuje ogromne środki w swoje ciało, edukację czy sukces zawodowy, ale bardzo rzadko zadaje sobie pytanie o wieczność. Temat śmierci praktycznie zniknął z przestrzeni publicznej. Mówi się o jakości życia, ale niemal nie mówi się o jego kresie i o tym, co nastąpi później.

W takich realiach zaufanie Jezusowi może wydawać się trudniejsze niż kiedyś. Skoro większość ludzi wybiera inną drogę, łatwo pojawia się pytanie: czy warto iść pod prąd?

Odpowiedź znajdujemy w samym Jezusie. Kiedy wielu uczniów odeszło od Niego po trudnej mowie o Chlebie Życia, Jezus nie zmienił swojego nauczania, aby przypodobać się tłumom. Zapytał Apostołów: „Czy i wy chcecie odejść?”. Wtedy św. Piotr odpowiedział słowami, które pozostają aktualne także dzisiaj: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6,68).

To właśnie jest pierwszy fundament zaufania. Nie liczba ludzi wierzących świadczy o prawdziwości Ewangelii. Prawda nie zależy od statystyk. Przez wieki chrześcijanie wielokrotnie stanowili mniejszość. Jezus nigdy nie obiecał swoim uczniom, że będą żyli zgodnie z większością. Zapowiedział natomiast, że będą doświadczać sprzeciwu. Mówił: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować”. Trudności nie są więc dowodem na to, że wiara jest błędna. Przeciwnie – Jezus uprzedził swoich uczniów, że będą one częścią ich drogi.

Drugim fundamentem jest doświadczenie osobistej relacji z Chrystusem. Nie można oprzeć swojej wiary wyłącznie na tradycji, opinii rodziny czy przyzwyczajeniu. Gdy pojawiają się trudne pytania albo presja otoczenia, taka wiara łatwo się załamuje. Zaufanie rodzi się wtedy, gdy człowiek sam odkrywa, że Jezus naprawdę działa w jego życiu. Dzieje się to podczas modlitwy, lektury Pisma Świętego, sakramentów oraz w codziennym powierzaniu Mu swoich spraw. Wiara nie jest jedynie przyjęciem pewnych poglądów. Jest odpowiedzią na spotkanie z żywą Osobą.

Trzecim fundamentem jest spojrzenie dalej niż tylko na doczesność. Współczesna kultura uczy planowania najbliższych miesięcy i lat, ale rzadko zachęca do myślenia o wieczności. Tymczasem chrześcijanin wie, że życie na ziemi jest drogą, a nie celem samym w sobie. Śmierć nie jest końcem, lecz przejściem do spotkania z Bogiem. Gdy człowiek naprawdę uwierzy w życie wieczne, wiele spraw zaczyna widzieć we właściwej perspektywie. Sukces zawodowy, uznanie innych czy materialny dobrobyt przestają być najważniejszym kryterium podejmowania decyzji.

Czy warto narazić się na niechęć współpracowników, ponieważ nie wstydzimy się swojej wiary? Z perspektywy kilku lat może wydawać się to nierozsądne. Z perspektywy wieczności nabiera zupełnie innego znaczenia. Jezus wielokrotnie przypominał, że większą wartość ma wierność Bogu niż chwilowe uznanie ludzi.

Nie oznacza to jednak, że chrześcijanin powinien szukać konfliktów lub ostentacyjnie manifestować swoją religijność. Zaufanie Jezusowi przejawia się przede wszystkim w codziennej uczciwości, życzliwości, przebaczeniu, sumiennym wykonywaniu obowiązków oraz odwadze przyznania się do swoich wartości wtedy, gdy jest to potrzebne. Często najpiękniejszym świadectwem nie są głośne deklaracje, ale spokojne i konsekwentne życie Ewangelią.

Na czym więc oprzeć swoje zaufanie Jezusowi w świecie, który coraz częściej Go odrzuca? Nie na popularności chrześcijaństwa ani na społecznych trendach. Te zmieniają się nieustannie. Fundamentem jest sam Chrystus – Ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Można oprzeć się na Jego słowie, które od dwóch tysięcy lat przemienia ludzkie życie. Można oprzeć się na świadectwie świętych i milionów ludzi, którzy doświadczyli Jego obecności. Można oprzeć się na własnym doświadczeniu modlitwy, sakramentów i Bożego działania w codzienności.

Świat będzie się zmieniał. Będą pojawiały się nowe ideologie, mody i sposoby życia. To, co dziś wydaje się oczywiste, za kilka lat może zostać zastąpione czymś zupełnie innym. Jezus natomiast pozostaje niezmienny. Dlatego prawdziwe zaufanie nie polega na przekonaniu, że życie z Bogiem będzie łatwe. Polega na pewności, że niezależnie od okoliczności to właśnie On prowadzi do życia, które nie kończy się wraz ze śmiercią. A człowiek, który buduje swoje życie na Chrystusie, odkrywa, że nawet pośród sekularyzacji, presji otoczenia i niepewności współczesnego świata ma fundament, którego nic nie jest w stanie zburzyć.